piątek, 11 kwietnia 2014

Rozdział 1

Nieoczekiwana zmiana planów

-Cassie POV-

      Czwartek. Nienawidzę czwartków, tak samo jak poniedziałków czy też innych dni tygodnia. Czwartek oznacza, że jutro piątek, a piątek - że weekend. Może to wydawać się dziwne, ale spędzać dwa dni pod rząd samemu nie jest zbyt interesującym zajęciem... Inni imprezują, chodzą na spacery, a ja ? Siedzę na dupie w domu, przed laptopem, słuchając muzyki i przeglądając strony plotkarskie.
       Kiedy rano otwarłam oczy, znów zobaczyłam ten sam biały sufit i niebieskie ściany, czyli szarą rzeczywistość. Westchnęłam z poirytowaniem i wstałam z łóżka. Zaspana powędrowałam do łazienki. Wykonałam codzienną toaletę, ubrałam się wygodnie i wyszłam, zamykając drzwi na klucz.





       Cioci Lily nie było w domu, ale to dla mnie żadna nowość. Tak to jest, gdy pracuje się jako lekarz... Praktycznie cały czas byłam sama. Ciocia płaciła tylko za rachunki i jedzenie.
       Do szkoły weszłam równo z dzwonkiem. Odłożyłam torbę do mojej szafki, wyjmując odpowiednie zeszyty i książki. Kiedy w końcu miała się odbyć ostatnia lekcja, jaką była biologia, chciałam zaliczyć dzień do udanych, ale wtedy zobaczyłam Harry'ego siedzącego w mojej ławce. Mina zrzedła mi natychmiastowo.  
      Och, naprawdę?
      Uniosłam oczy do nieba i podeszłam do ławki. Bez zbędnej paplaniny usiadłam na miejscu, kładąc rzeczy na blacie. Uparcie patrzyłam się na tablicę. Czułam wzrok Harry'ego na moich udach...Nagich udach. Przeczesałam nerwowo ręką włosy. Niech on przestanie się gapić! Do sali wparował nasz nauczyciel, pan Greenfence - roztrzepany mężczyzna po czterdziestce. Niemal od razu rozkazał nam otworzyć książkę i  czytać temat "Zagrożenia i ochrona gleb". To takie typowe dla Pana Zielonego Płota. Zajęłam się czytaniem, starając się nie wracać uwagi na obserwującego mnie chłopaka...

-Harry POV-

       Dzień jak co dzień, wcale nie różnił się od każdego innego. Czwartek, siódma rano. Wstałem i poszedłem do łazienki. Umyłem się szybko i zamieniłem spodnie z dresu na coś, w czym wypada się pokazać w szkole. Zabrałem wszystkie potrzebne rzeczy na dziś i poszedłem na dół. Tradycyjnie sam - sam w wielkim domu. Moja mama mieszka w Holmes Chapel z ojczymem, ojciec w Manchesterze...A ja? Sam w Bradford, poza tą pustką mieszkanie samemu to same plusy - mogę robić co mi się tylko podoba.
       Poszedłem do szkoły... em... raczej pojechałem. Do klasy wszedłem kilka minut przed dzwonkiem, usiadłem na miejscu, jedynym wolnym miejscu.
      Dziś jest czwartek, co dla mnie równa się z dniem do wolnego - choć raczej to nie do końca, bo po lekcjach muszę jechać i zabrać się za organizacje jutrzejszej imprezy. Do tego muszę znaleźć sobie kogoś do pomocy... Kandydatka na moją pomocnice weszła do klasy kilka minut później i usiadła obok mnie z niezadowolona miną - jest to Cassie Morgan. Dziewczyna, która podoba mi się odkąd pojawiła się w naszej szkole, czyli może już przeszło rok.
       Ze swoją opinią, nie mam na co liczyć, przecież jestem szkolnym kobieciarzem - co, rzecz jasna, nie jest prawdą. W sumie jej opinia też nie jest tak cudowna, jakby można się było spodziewać. Po szkole krążą informacje, że przeleciała szkolną drużynę koszykarską - ciężko w to uwierzyć, ponieważ wygląda na szarą myszkę... pozory mylą - zresztą, to nieważne.
       W stosunku do Cassie jestem bardzo śmiały, rzadko jednak ze sobą rozmawiamy - ona mnie nienawidzi i żyje w świadomości, że ją także. Czas to zmienić. Przez pół lekcji patrzyłem się na nią, aż w końcu położyłem rękę na jej udzie i księżniczka się zdenerwowała.
- Przestań ! - warknęła i odsunęła nogę. Nie dawałem za wygraną i znów położyłem dłoń na jej udzie. Ja aka Harry gwałciciel. - Weź tą rękę! - wydusiła przez zaciśnięte zęby.
- Daj spokój, przecież wszyscy wiedzą, że dajesz każdemu - mruknąłem, puszczając jej oczko.
- Nie ma to jak słuchać plotek - prychnęła cicho i oblizała usta. O Mój Boże...
- Cała szkoła o tym trąbi - odparłem.
- Co ty możesz o tym wiedzieć ! - oh... jaka agresywna. - Nie obchodzi mnie to, co o mnie mówią. Oni mnie nie znają i prawdopodobnie nigdy nie poznają! Gratuluję Tobie, że słuchasz tego wszystkiego...
       Trochę mnie zatkało. Cassie strzepnęła moją rękę i zmierzyła mnie gromiącym spojrzeniem. W tym momencie zadzwonił dzwonek na przerwę. Dziewczyna wyleciała jak petarda z klasy, aż się za nią kurzyło, ja natomiast na spokojnie zabrałem swoje rzeczy i poszedłem do toalety zapalić. Rzadko to robię, ale jednak... Ciągle wracałem myślami do rozmowy z Cassie - rozmowa bezcenna, przez taką rozmowę można się dowiedzieć o sobie dużo ciekawych rzeczy - ja na przykład podczas jednej z podobnych rozmów dowiedziałem się, że podobno przeleciałem wszystkie dziewczyny w naszej szkole. Sięgając ku mojej pamięci ciut głębiej, spałem tylko z trzema dziewczynami w całym moim życiu. Choć raczej trudno w to uwierzyć, taka jest prawda.
      Wypaliłem papierosa do końca i wyszedłem z kabiny. Do buzi wsadziłem dwie gumy aby zabić niemiły posmak. Wyszedłem z łazienki i udałem się na stołówkę. Wziąłem coś do picia i banana - nie byłem za bardzo głodny. Oczywiście cała stołówka była zapełniona. Zacząłem krążyć po niej aż w końcu znalazłem jedno wolne miejsce, och co za szczęście, koło Cassie. Cicho westchnąłem i udiadlem obok niej, a ona wstała i ruszyła w stronę patio. Niemal od razu zareagowałem. Podniosłem się i poszedłem za nią. Dziewczyna kierowała się w stronę bramy, złapałem ją w ostatnim momencie.
- Możemy się jakoś dogadać ?- spytałem.
- Słucham? - czy ona na prawdę myśli tylko o seksie?
- Nie mam na myśli tego co ty - mruknąłem, przewracając mentalnie oczami. - Potrzebuje pomocy w oragnizacji jutrzejszej imprezy - powiedziałem.
- Nie ma nikogo innego ? Kogokolwiek ? - spojrzała na mnie, unosząc jedną brew.
- Pomożesz mi zorganizować tą impreze i tyle... Więcej nie bedę cię nękać - powiedziałem na jednym wydechu. Widziałem jak zastanawia się przez chwilę, po czym cicho westchnęła.
- Niech ci będzie - powiedziała. Widać było, że robi to niechętnie.
- Przyjdź do mnie o 16 - odparłem.
- Ok.
       Dałem jej już spokój, widać było, że rozmawia ze mną tylko z przymusu sytuacji...  Poszedłem do swojego samochodu i pojechałem do domu.

________________________________

NO TO MAMY PIERWSZY ROZDZIAŁ !!!
Jak się podoba ? Więcej mówi tu Harry, to fakt, ale w następnym rozdziale więcej będzie "Cassie POV" ! :) 
CZYTASZ ? SKOMENTUJ! WAŻNA JEST DLA NAS TWOJA OPINIA ! ♥
Pozrawiamy !
Hassie Shippers ♥

2 komentarze:

  1. Zaczęło się dosyć ciekawie. Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  2. super po prostu bomba bardzo to ciekawe, a tym bardziej to opowiadanie jest o Harrym =)

    OdpowiedzUsuń